#2 Subiektywnie o motywacji

Cześć!

Witajcie w kolejnym odcinku podcastu Antifragile! Dziś skupiamy się na motywacji – tym, co napędza nas do działania. Zastanawiamy się, dlaczego tak często szukamy nowych źródeł motywacji, czy istnieje złota recepta na nieustanne podkręcanie naszych działań, oraz jak radzić sobie z presją i oczekiwaniami społecznymi. Analizujemy, dlaczego nie zawsze czujemy motywację, i dzielimy się sposobami, które pozwalają nam pokonywać opór w drodze do naszych celów.

Przygotujcie się na głęboką dyskusję i ciekawe spostrzeżenia na temat tego, co naprawdę napędza nasze działania.

Tu Kaja i Dawid. Poniżej znajdziesz ogólny zapis naszej rozmowy. Jednak jest to jedynie część tego co poruszaliśmy. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej i poznać wszystkie szczegóły, serdecznie zapraszam do wysłuchania całości 😉


Dawid

Na początek chcielibyśmy żebyś wiedział, że to co dzisiaj powiemy może, dla części z Was, być kontrowersyjne. Dlatego możesz się z nami nie zgadzać. I to jest ok bo my nawet nie zgadzamy się ze sobą. To o czym mówimy to nasze prywatne opinie. Szanujemy i doceniamy to, że każdy z nas jest inny i prezentuje subiektywne podejście do tematu.

Ok, formułę której użycie zasugerowali nasi prawnicy mamy za sobą 🙂

Ostatnio byłem z żoną w Londynie, spacerując po mieście przechodziliśmy koło największej księgarni jaką na oczy widziałem. Przypominała mi sceny z Harrego Pottera. Wysokie sufity, żyrandole, ciepłe światło. W środku był olbrzymi dział “psychologia”, i co dziwne obok był inny “motywacja”. Tak samo duży. Jak to się stało, że element psychologii urósł tak bardzo, że zrobiono osobny dział? Można by pomyśleć, że o motywacji napisano już wszystko. A jednak ciągle odgrzewamy ten kotlet. Chcemy ciągle czuć się zmotywowani, kupujemy kolejne książki na ten temat, mówiące o tym samym, w kółko, ale w trochę inny sposób. Jeśli to nie wystarcza to jeździmy na seminaria “się zmotywować”, oglądamy motywacyjne filmiki na YouTube. Tylko, że to nie rozwiązuje problemu. Co zrobić żeby się chciało tak jak się nie chce.

Kaja

Uwielbiam Harry Pottera i chciałabym, mieć magiczny sposób na taką motywacje na okrągło! Zawsze podziwiałam Hermione Granger, która w 3 części potrafiła zmieniać czas i życ na półtorej doby żeby na same szóstki zaliczyć dodatkowe przedmioty. A ja będąc w jej wieku symulowałam co drugi tydzień jakąś chorobę żeby ominąć zajęcia z angielskiego bo tak bardzo mi się nie chciało… Za to parę lat później bez najmniejszego problemu potrafiłam sama wykorzystywać dobę na maxa trenując jeździectwo prawie codzinnie, grając w teatrze i mieć naprawdę dobre oceny.

Dawid

Ludzie pragną złotej recepty i kompleksowych rozwiązań na problem którego permanentnie nie da się rozwiązać. Ludzie nie będą czuli permanentnej motywacji do wszystkiego do czego się zabiorą. A branża pop-coachingowa karmi nas kłamstwami, że jednak się da. 

Kaja

No bo jak to możliwe że jedni mogą, a innym się nie udaje? Wiem, że gardzisz TikTokiem, ja w niego wpadłam jak śliwka w kompot i chociaż jestem mocno wyczulona na to co lajkuje to widzę te różne “daily vlogi “ i „30 days challange”. I sama dostaje wyrzutów sumienia, że jak to jest, że są ludzie którzy wstają o 4:00 rano, ćwiczą trzy godzinny dziennie, jedzą totalnie zgodnie z ich dietą, czytają sześćset książek miesięcznie i do tego prowadzą „ileś” biznesów naraz, a ja czasami mam zero “motywacji“ żeby w ciągu dnia zrobić cokolwiek więcej niż spacer z psami i „binge watching” seriali… 

Presja jest ogromna, że będziemy robić wszystko i dorównamy tym zakłamanym treściom z Internetu.

Dawid

A to ciekawe, ostatnio czytałem wpis na blogu Igora Mroza, który właśnie mówi o tym, że rozwój osobisty i ciągłe „hustlowanie” sprawia, że finalnie podkopujesz i sabotujesz samą siebie. Ciągle widzisz niedostatki, ciągle czujesz, że musisz dowiedzieć się czegoś więcej, poznać jakąś nową technikę.

Tematowi motywacji poświęca się za dużo uwagi. To znaczy, oczywiście, jest ona ważna. Dobrze kiedy jest. Ale to nie jest dominujący element rzeczywistości, to tylko jej mały fragment, mały puzzelek. Jeśli codziennie zastanawiamy się czy nam się chce czy jednak nie, to coś jest nie tak. Zresztą to zabawne ale rozmowy o motywacji nigdy nie pojawiają się gdy mówimy o przyjemnościach. Ja nigdy nie odczuwałem braku motywacji do odpalenia PlayStation i God of War. Zawsze mówimy, że nie jesteśmy zmotywowani kiedy chwilowa przyjemność, wyrzut dopaminy tu i teraz, odkładamy na później i odraczamy gratyfikację. Czyli robimy coś czego nasz mózg bardzo nie lubi. My chcemy dorobić się plażowej sylwetki do lipca, a mózg mówi, że ma inne zdanie na ten temat i generalnie dawaj pączka teraz. I codziennie stajemy na ringu gdzie walczy nasz umysł – ten który planuje w czasie, chce osiągnąć coś za 2 lata i mózg, ten który chce szybkich kalorii, przyjemności i dopaminy już teraz. I tak dzień, w dzień.

Kaja

Już odchodząc od historii siłkowo-dietowych, pytanie czy my tego na pewno chcemy? Jaką mamy motywację ale w rozumieniu powodu? Czy to na pewno jest zgodne z tym jak widzimy lepszą wersję siebie i jacy chcemy być w przyszłości czy “tyramy na 3 kierunek studiów” bo rodzice tego od nas oczekują. Ja uważam, że często mało czasu poświęcamy na przemyślenie tego do czego dążymy i po co, a wpadamy w trendy które nie są zgodne z nami. 

Już wiecie co my o motywacji myślimy, jednak chyba mamy jakieś sposoby na robienie rzeczy za które nie zawsze od razu dostajemy nagrodę.

Dawid

James Clear o tym wspominał w swoim bestsellerze „Atomic Habits”. Żyjemy w świecie odroczonej gratyfikacji. To znaczy jeśli mówimy o pozytywnych nawykach. Jeśli np. chcemy ćwiczyć na siłowni to pozytywne efekty pojawią się dopiero po kilku miesiącach ćwiczeń. Jednak będziemy musieli wstać wcześnie rano i iść na siłownie przed pracą. Zamiast “Netflix and chill” wieczorem, będziemy musieli spakować torbę na trening i przygotować zdrowe jedzenie na drugi dzień. Ludzki mózg nie jest do tego przyzwyczajony bo przez tysiąclecia zależało mu tylko na natychmiastowej gratyfikacji. I to nas motywowało. Nie jakieś mgliste obietnice lepszej przyszłości. Larry Elison, właściciel firmy Oracle, powiedział, że “Mózg uwielbia oszukiwać, a najbardziej uwielbia oszukiwać swojego właściciela”. Coś w tym musi być skoro bardziej liczy się dla nas, dla naszej biologii, szybka, doraźna przyjemność czy też gratyfikacja niż konsekwencje rozłożone w dłuższym czasie.

Kaja

Cały czas mam dylemat czy te momenty kiedy „nie mam tej motywacji” to tylko problem odroczonej gratyfikacji. Na pewno częściowo tak. Dużo łatwiej powiedzieć sobie od jutra bo to krótka perspektywa czasowa i ten jeden dzień nas przecież nie zbawi. Z drugiej jednak strony pamiętam książkę Jeffa Hadena “Mit Motywacji”, mocno we mnie utkwiło to, że nie damy rady być mistrzem na każdym polu. A często mamy taką teorie – „wszystko albo nic”. Na początku roku, przy postanowieniach, to często widać. Wywrócę świat do góry nogami, z dnia na dzień będę nową sobą. A zapominamy, że to nie takie łatwe. Oczywiście mamy Lewisa Hamiltona, który zdobywał wielokrotne tytuły mistrza świata F1, jednocześnie rozwijając swoja markę modową. Miał jednak do tego ludzi i ogromne zaplecze finansowe, sam mówił, że ma mało czasu dla rodziny, a nie ma kilku dzieci i żony, którym też chciałby poświecić czas.. Kiedy jednak wchodził w sport to jego jedynym priorytetem były treningi by stać się najlepszym. Mamy w życiu czas, żeby dojść do kilku wielkich celów ale nie damy rady tego zrobić na raz. To jest chyba mój sposób. Jasna wizja do czego chcę dążyć, nie milion wielkich celów naraz a, jasne małe kroczki, które wejdą nam w nawyk.

Dawid

Ja nie mam sposobu na to aby ciągle mi się chciało. Ale za to mam narzędzie które pozwala mi się bez tej motywacji spokojnie obejść. Ja po prostu działam bez motywacji. Nie myślę o niej za dużo. Jest taki gość, nazywa się Andy Frisella. Andy jest przedsiębiorcą i byłym podcasterem. Od dwudziestu lat, dzień w dzień, prowadzi coś co nazywa „Power List”. A to nic innego jak 5 zadań które trzeba codziennie wypełniać. Ale to nie są zadana w stylu zjem śniadanie i wyprowadzę psa i odpalę Netflixa. Chodzi o zadania i aktywności które mają największy wpływ na nasze cele. Na początek musisz odpowiedzieć sobie, jak Laska z “Chłopaki nie Płaczą” na jedno “bardzo ważne pytanie”. A w sumie to na dwa. Kim jesteś i co chcesz osiągnąć? Może wydają się te pytania banalne, ale nie sądzę, że dużo osób poświęca czas na taką autorefleksję. Kiedy już masz spójną wizję siebie i swojej przyszłości to wybierasz 5 zadań / aktywności które mają największy impact na nasze cele. I to na tym się skupiamy. Ja swoją „Power Listę” prowadzę od 4 lat. I czy chce mi się zawsze realizować te zadania? Oczywiście, że nie ale na koniec dnia kiedy wszystko wypełniłem to czuje satysfakcję. Bo postawiłem kolejny krok w stronę moich celów które, wynikają z tego kim jestem i co chcę osiągnąć. 

Jedna książka do polecenia

Dawid

Zdecydowanie „War od Art” Stevena Pressfielda. To bardziej filozoficzna niż poradnikowa pozycja, ale to jest jej siła. I co najważniejsze, nie jest stricte o motywacji. A o oporze. W ogóle trafia do mnie ten język. Ta książka jest napisana jak briefing przed wyruszenie na wojnę z wrogiem i tym wrogiem jest właśnie „Opór”. Zresztą, nie będę spoilerował, dla mnie to jedna z najważniejszych książek w życiu.

Kaja

Nie lubię się ograniczać do jednej, ale w końcu też chcę wychodzić ze swojej strefy komfortu! Zdecydowanie polecam „Atomic Habits” – łatwy do znalezienia również w wersji polskiej „Atomowe Nawyki” – Jamesa Cleara. Nie ma w niej zbyt dużo marketingowej gadki, na która ja akurat jestem uczulona. Jest konkretna i daje narzędzia do pracy nad zmianą swoich nawyków.

Nie było łatwo się ukrócić z rozmowami w tym odcinku, bo gdy go przygotowywaliśmy spędziliśmy wiele godzin na zagorzałych dyskusjach o naszym nastawieniu do motywacji. Znaleźliśmy jednak dzięki nim nić porozumienia. Ode mnie na koniec, może trochę na miękko 😉 Nie dajcie się ponieść ogromnej presji i nie róbcie nic dla innych. Przemyślcie po co chcecie coś zrobić i jak to się wpisuje w waszą wizję Was samych za czas jakiś. No i nie łapcie wielu srok za ogon. Czasem lepiej jak, w Kanbanie dowozić jeden cel za drugim, robić to systematycznie i nie obciążać się za bardzo bo to kiedyś walnie. Co zrobicie jak już skończycie ten 3 kierunek studiów? Miejcie na to plan. To znaczy tak zrobiłabym ja 😉


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Śledź nas na Spotify!